ROSYJSKA RULETKA NA TYLNYM SIEDZENIU.
Jeszcze nie tak dawno temu, aby zostać taksówkarzem w Łodzi, trzeba było przejść prawdziwą ścieżkę zdrowia. Egzaminy z topografii miasta nie były formalnością, którą załatwiało się jednym kliknięciem. Kierowca musiał wiedzieć, jak dojechać z Bałut na Górniak bez patrzenia w mapę, musiał znać skróty, wiedzieć, gdzie są jednokierunkowe uliczki i przede wszystkim – musiał udowodnić, że potrafi bezpiecznie poruszać się w miejskiej dżungli. To była selekcja, która gwarantowała pewien poziom. Dziś, patrząc na to, co dzieje się na naszych ulicach, można odnieść wrażenie, że tamte czasy to prehistoria, o której powinniśmy uczyć się w muzeach, bo na asfalcie panuje wolna amerykanka.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację, swego rodzaju test na logikę. My, Polacy, lecimy do Londynu, Paryża czy Rzymu. Czy ktokolwiek z nas, lądując w obcym kraju, odważyłby się następnego dnia wsiąść za kierownicę taksówki i wozić ludzi po mieście, którego kompletnie nie zna? Czy bylibyśmy w stanie w dobę nauczyć się lokalnej kultury jazdy, specyficznych przepisów i topografii? Odpowiedź jest oczywista: nie. Bylibyśmy stwarzającym zagrożenie zawalidrogą. Tymczasem w Polsce, a szczególnie widać to w Łodzi, zaakceptowaliśmy patologię, w której kierownicę oddajemy ludziom, którzy nierzadko wysiedli z pociągu czy samolotu zaledwie chwilę temu.
Nie chodzi tu o pochodzenie, bo narodowość nie ma znaczenia, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo. Chodzi o kompetencje. Mamy na ulicach setki kierowców, którzy nie tylko nie znają miasta, ale – co gorsza – nie znają polskich przepisów ruchu drogowego. Aplikacja w telefonie stała się protezą mózgu. Oczywiście, nawigacja Google jest pomocna, pokazuje korki i najszybszą trasę. Ale nawigacja nie nauczy nikogo, że w Polsce tramwaj ma pierwszeństwo w określonych sytuacjach, nie nauczy dynamiki włączania się do ruchu na Rondzie Solidarności i nie zastąpi lat praktyki za kółkiem.
Ślepe zaufanie do technologii w rękach osoby bez przeszkolenia kończy się tym, co widzimy w policyjnych kronikach: jazdą pod prąd, wjeżdżaniem na torowiska i wymuszeniami pierwszeństwa.
Statystyki policyjnych kontroli są bezlitosne i powinny być dla nas kubłem zimnej wody. Podczas zmasowanych akcji drogówki regularnie okazuje się, że wielu kierowców “na aplikację” posługuje się fałszywymi prawami jazdy, nie posiada licencji albo w ogóle nigdy nie powinno siedzieć za kółkiem w Unii Europejskiej. To nie są odosobnione przypadki, to jest systemowa dziura w bezpieczeństwie, którą sami sobie wykopaliśmy. Godzimy się na bylejakość, bo jest tanio i wiemy z góry, ile zapłacimy. Ale czy niska cena przejazdu jest warta ryzyka, że wiezie nas osoba, która prawo jazdy widziała tylko na zdjęciu w internecie?
Dokąd zmierzamy jako społeczeństwo, przymykając na to oko? Czy następnym krokiem będzie obniżenie wymagań dla kierowców komunikacji miejskiej? Czy za chwilę za sterami autobusu MPK albo tramwaju usiądzie ktoś, kto nie odróżnia znaku stop od ustąp pierwszeństwa, tylko dlatego, że są braki kadrowe i jest taniej? To brzmi jak absurd, ale kilka lat temu absurdem wydawało się to, że taksówką może kierować każdy, kto ma smartfona i samochód. Jeśli nie powiemy głośno “stop”, granica absurdu będzie przesuwana coraz dalej, a my będziemy tylko bezradnie patrzeć na kolejne wraki na łódzkich skrzyżowaniach.
Czas skończyć z hipokryzją. Chcemy czuć się bezpiecznie, chcemy, żeby nasze dzieci wracały bezpiecznie z imprez, a jednocześnie napędzamy rynek, który na to bezpieczeństwo gwizda. Wymagajmy egzekwowania prawa. Polski egzamin, polskie prawo jazdy i realna weryfikacja umiejętności to nie jest nacjonalizm, to jest zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy. Jeśli ktoś chce zarabiać na wożeniu ludzi, musi udowodnić, że potrafi to robić, zanim włączy silnik. W przeciwnym razie, zamawiając przejazd, dalej będziemy grać w rosyjską ruletkę, licząc na to, że tym razem trafimy na kogoś, kto wie, co robi.
#bezpieczenstwo #lodz #taxi #transport #kierowcy #prawojazdy #stopwypadkom #polskiedrogi #przewozosob #uber #bolt #freenow #ruchdrogowy #dyskusja #kontrowersje