ŁÓDZKI JARMARK: PIĘKNA KATASTROFA
Tegoroczne odpalenie świątecznej iluminacji w Łodzi zapisze się w historii jako absolutny hit absurdu, choć raczej nie o taką sławę chodziło organizatorom. Zgromadzeni na placu Wolności łodzianie musieli wykazać się anielską cierpliwością, bo odliczanie do włączenia lampek powtarzano aż pięć razy. Zamiast magicznego momentu, mieliśmy techniczny falstart i festiwal zażenowania, który idealnie zwiastował to, co działo się później. Kiedy w końcu prąd popłynął, a tłum odetchnął z ulgą, rozpoczęła się walka o przetrwanie, bo logistyka sobotniego wieczoru okazała się wyzwaniem przerastającym urzędniczą wyobraźnię.
Dostanie się na jarmark w sobotni wieczór graniczyło z cudem, a poruszanie się po nim przypominało przepychanie się w zatłoczonym autobusie w godzinach szczytu. Scena ustawiona w newralgicznym punkcie, na tzw. “północnej” Piotrkowskiej, skutecznie zablokowała przepływ ludzi, sprawiając, że obejrzenie czegokolwiek na stoiskach było niemożliwe. Budki ustawione wokół placu Wolności były wręcz oblegane, ale nie przez miłośników rękodzieła, lecz przez zirytowany tłum, który nie miał gdzie się podziać. Niestety, z roku na rok oferta jarmarku leci na łeb na szyję. Zamiast świątecznego klimatu, coraz częściej dostajemy przaśny odpust. Wiele budek to po prostu strzelnice i gry zręcznościowe, gdzie rzucasz piłką, by wygrać pluszaka, co ma niewiele wspólnego z tradycją Bożego Narodzenia.
Czarę goryczy przelał widok zamkniętych stoisk w samym szczycie imprezy oraz wszechobecne kolejki, w których większość stała już tylko po grzańca, by jakoś znieść ten organizacyjny chaos. Tłumy zaczęły zresztą szybko opuszczać plac Wolności tuż po wymęczonym odpaleniu choinki i wysłuchaniu kilku wyjątkowo smętnych piosenek płynących ze sceny.
Całość dopełniał obraz samego placu, który rzekomo po remoncie miał służyć lata, a tymczasem dosłownie rozpada się pod nogami spacerowiczów. Kostka brukowa, która miała być wizytówką nowej Łodzi, “ucieka” spod butów, tworząc pułapki na przechodniów, co jest najlepszym podsumowaniem jakości miejskich inwestycji.
Finał jest więc typowo łódzki: mamy przepiękną choinkę, która została wbita w sam środek wielkiej, organizacyjnej kupy wstydu zafundowanej nam przez urzędników. Mimo wszystko warto zrobić sobie zdjęcie, by pochwalić się w mediach społecznościowych, ale radzę robić to szybko i sprawnie.
Biorąc pod uwagę stan techniczny i organizacyjny tegorocznego jarmarku, nie wiadomo, jak długo lampki będą się jeszcze świeciły, zanim i one poddadzą się w starciu z łódzką rzeczywistością.
#jarmark #lodz #placwolnosci #choinka #swieta