MIEJSKA FABRYKA UPADKÓW
Ja już myślami w nowym 2026 roku, a Łódź nadal żyje świętami. Tyle że nie tymi rodzinnymi, tylko lodowymi. Doczekałem takich czasów, że wyjście po bułki do sklepu to wyprawa niemalże wysokogórska, bez raków i czekanów, za to z dużym prawdopodobieństwem zakończenia turnusu na oddziale ortopedii. A emerytura dla wielu w tym mieście przestała być okresem spokoju, a zaczęła przypominać test wytrzymałości kości.
Chodniki są oblodzone, ludzie lądują na SOR-ach, karetki nie nadążają, a straż pożarna zamiast gasić pożary robi za transport medyczny dla połamanych sąsiadów. Widzę te karetki, słyszę sygnały i patrzę na strażaków, którzy zbierają ludzi z ziemi, bo miasto nie potrafi zebrać lodu z chodników. I nie mówimy tu o jednym dniu czy jednym osiedlu. To trwa. Systemowo, konsekwentnie i bez większego wstydu.
Ale przecież w naszym magistracie wszystko musi mieć swoją godność i odpowiednią strukturę. Skoro Łódź nie daje sobie rady z solą i piaskiem, to może problem jest źle nazwany. Może to nie jest problem zimy, tylko brak odpowiedniej spółki. Przecież mamy Holding Łódź. Konstrukcję, w której miesza się łyżką w pustych garnkach tak długo, aż nagle w papierach wyskakuje zysk. Tu się przerzuci środki, tam coś się dosypie, gdzie indziej się przemilczy i cyk – na koniec roku wychodzi plus.
Idąc tym tropem, rozwiązanie nasuwa się samo. Skoro nie radzimy sobie z lodem, załóżmy spółkę. Lodowa Kraina Łódź, Miejska Fabryka Upadków, albo jeszcze lepiej: Łódzkie Centrum Zarządzania Ślizgiem i Upadkiem.
Wtedy wszystko stanie się jasne i przejrzyste. Powoła się prezesa, najlepiej sprawdzonego w kilku innych radach nadzorczych. Do tego rada nadzorcza, bo przecież jeden człowiek nie udźwignie odpowiedzialności za każdą grudkę zamarzniętego śniegu na Bałutach czy Chojnach.
Jak w Holdingu. Tu się przesunie termin odśnieżania, tam wykaże, że lód to w istocie element rekreacyjny, miejskie lodowisko dla seniorów w ramach aktywizacji. W tabelkach wyjdzie cud, miód i orzeszki, choć na chodnikach nadal będzie szkło lodowe. Pani Prezydent Hanna Zdanowska będzie mogła z dumą ogłosić kolejny sukces restrukturyzacji usług miejskich. Co z tego, że ludzie dalej lądują na SOR-ze. Ważne, że spółka ma statut, biuro i fundusz reprezentacyjny.
A skoro idziemy w ten biznes na całego, taka spółka nie może działać bez fachowców;
Dyrektor Generalny do spraw Grawitacji i Równowagi wyjaśni, że upadek nie jest winą lodu, tylko złego kąta nachylenia mieszkańca.
Wiceprezes do spraw Optymalizacji Sypkości udowodni, że tona piasku w dokumentach ma taką samą wartość jak ta, której fizycznie nie ma.
Pełnomocnik do spraw Kreatywnej Termodynamiki przekona, że gips na nodze to element miejskiego pakietu bezpieczeństwa.
Rada Nadzorcza do spraw Estetyki Szronu oceni, czy sople pasują do nowej identyfikacji wizualnej miasta.
A Koordynator Dialogu z Lodem poprosi mróz, żeby chwilowo odpuścił, dopóki nie rozstrzygnie się przetarg na łopatę, tu polecam sprawdzonego radnego Mateusza Walaska.
Wszystko oczywiście w klimatyzowanych biurach, żeby zarządom nie zmarzły nogi, gdy będą analizować wykresy. Bo w tym mieście od lat chodzi o to, żeby było posypane, i żeby się zgadzało w segregatorach.
A jak się wywrócę na tym całym miejskim holdingu, to przynajmniej będę wiedział, że robię to nowocześnie, zrestrukturyzowanie i pod czujnym okiem dobrze opłacanego zarządu.
( Tekst: Fermentacja)
#lodzkiholding #lodzkielodowisko #lodznaplus #sorlodz #prezesodlodu #hannazdanowska #bezpiecznalodz #poteznymeryt #sliskiechodniki #lodzkieabsurdy #spolkanaszron #miastomeneliilodu #biurokracjanagipsie #zimawlodzi #holdingnazawsze
Powyższy tekst jest felietonem o charakterze satyrycznym i stanowi subiektywną opinięHann mieszkańca, opartą na literackiej hiperboli. Jego celem jest zwrócenie uwagi na stan chodników i funkcjonowanie usług miejskich, a nie formułowanie zarzutów wobec konkretnych osób. Tekst nie jest relacją faktograficzną, lecz głosem w debacie publicznej, korzystającym z prawa do ironii i krytyki.