Za: Facebook com/Łukasz Litewka – Wyjaśniany tajemnice śmierci.
Nie mogę się nadziwić ile tutaj jest naiwnych ludzi którzy siedzą w swojej bańce informacyjnej i nic nie wiedzą o tym jak działają nasze służby. Podaję więc jeden z bardzo wielu przykładów. Jest to krótka notka na temat Jarosława Ziętary.
Postać Jarosława Ziętary to jedna z najbardziej mrocznych i niewyjaśnionych kart w historii polskiego dziennikarstwa po 1989 roku.
Oto kluczowe fakty dotyczące jego życia i tragicznego końca:
Jarosław Ziętara był młodym, niezwykle ambitnym dziennikarzem śledczym. Pracował w Poznaniu, m.in. dla “Gazety Poznańskiej”, a wcześniej dla “Wprost” i “Gazety Wyborczej”.
Zajmował się tzw. szarą strefą i aferami gospodarczymi na styku wielkiego biznesu, polityki i dawnych służb specjalnych.
Dziennikarze badający temat (jak Krzysztof Kaźmierczak, który walczy o prawdę od 30 lat) wprost mówią, że Ziętara wpadł na trop gigantycznej korupcji, w którą zamieszani byli nie tylko biznesmeni, ale i ludzie służb, co zapewniło sprawcom parasol ochronny.
W 1992 roku badał m.in. mechanizmy nielegalnych interesów najbogatszych wówczas Polaków oraz przemyt towarów przez granice.
Jak „skończył”?
Ziętara nie „zginął” w tradycyjnym tego słowa znaczeniu (np. w wypadku) – on zniknął, a według ustaleń śledczych został brutalnie zamordowany.
Zaginięcie (1 września 1992 r.)
Tego dnia rano 24-letni Jarek wyszedł ze swojego mieszkania przy ul. Kolejowej w Poznaniu do redakcji. Nigdy tam nie dotarł. Przez lata sprawę traktowano jako „zaginięcie”, co było błędem policji i prokuratury, który pozwolił na zatarcie wielu śladów.
Ustalenia prokuratury po latach
Dopiero po wznowieniu śledztwa w 2011 roku (przejęła je prokuratura z Krakowa) ustalono drastyczny przebieg zdarzeń:
Porwanie: Według prokuratury Ziętara został porwany przez ludzi przebranych za policjantów.
Motyw: Jego publikacje i wiedza zagrażały interesom holdingu Elektromis oraz biznesmenom (m.in. Aleksandrowi G.). Elektromis był państwem w państwie, zatrudniającym wielu byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa (SB) i Milicji Obywatelskiej.
Śmierć: Dziennikarz miał być przetrzymywany, torturowany, a ostatecznie zamordowany. Jego ciało – według zeznań świadków (m.in. byłych gangsterów) – rozpuszczono w kwasie lub ukryto w sposób uniemożliwiający odnalezienie. Ciała Ziętary do dziś nie odnaleziono.
Mimo wieloletniego procesu, sprawa do dziś budzi ogromne poczucie niesprawiedliwości:
Aleksander G. (były senator): Został oskarżony o podżeganie do zabójstwa Ziętary. W 2022 roku sąd (a później sąd apelacyjny w 2024 r.) prawomocnie go uniewinnił, uznając, że dowody (głównie zeznania świadków incognito i skruszonych przestępców) są niewystarczające lub niewiarygodne.
Ochroniarze (“Ryba” i “Lala”): Również oskarżeni o uprowadzenie i pomoc w zabójstwie, zostali nieprawomocnie uniewinnieni.
Podsumowując: Jarosław Ziętara zginął, bo prawdopodobnie wiedział za dużo o początkach wielkich polskich fortun lat 90. Choć państwo polskie uznało go oficjalnie za zmarłego, a jego nazwisko widnieje na tablicy upamiętniającej dziennikarzy, nikt nie został prawomocnie skazany za jego śmierć.
“Trupów” wokół Elektromisu i tamtych interesów było więcej.
Dziwne “samobójstwa” i wypadki: W latach 90. wokół wielkich afer (alkoholowej, tytoniowej, celnej) ginęło wielu ludzi – celnicy, policjanci, drobni handlarze. Często ich śmierć kwalifikowano jako samobójstwa (słynne “seryjne samobójstwa” tamtych lat), choć okoliczności były bardzo podejrzane.
Zastraszeni dziennikarze: Ziętara był jedynym, który zginął, ale wielu innych dziennikarzy było brutalnie zastraszanych. Wybijanie szyb, groźby wobec rodzin, niszczenie samochodów – to była codzienność każdego, kto odważył się pisać o Elektromisie.
Lokalni przedsiębiorcy: W Poznaniu krążyły legendy o tym, jak Elektromis “przejmował” mniejsze firmy. Nie zawsze działo się to za pomocą pieniędzy – często wystarczyła wizyta “panów z ochrony” (tych samych, którzy mieli porwać Ziętarę), by właściciel zrozumiał, że lepiej oddać biznes za bezcen i wyjechać z miasta.
Pamiętajcie że tamten układ nie został rozliczony tak jak nigdy nie było lustracji w Polsce. Komuchy, ci co po nich zaczęli rządzić, ich pociotki, służby, mafie nadal dzierżą władzę w Polsce…