Przez 7 tygodni w cierpieniach umierała, jako Polka nie otrzymując należytej pomocy lekarskiej, dziewięcioletnia Erwinka Barzychowska, ciężko poparzona i oślepiona w pożarze wznieconym 1.9.1939 przez Niemców dla złamania oporu obrońców Poczty Gdańskiej.
Erwina Barzychowska urodziła się 16 października 1929 roku. Wychowywali ją przybrani rodzice – Jan i Małgorzata Pipka, którzy pracowali jako dozorcy na Poczcie Polskiej w Gdańsku.
Tam mieszkali z córką. Erwinka uczęszczała do szkoły podstawowej Macierzy Szkolnej w Gdańsku. Była zwyczajną dziewczynką. Lubiła pomagać rodzicom w pracy na poczcie, spacerować nad morzem, bawić się pluszowymi misiami. Ale najbardziej na świecie uwielbiała jeść cukierki z rożka nazywanego tutką. Z tym rekwizytem została uwieczniona na fotografii, którą możemy dzisiaj oglądać. Beztroskie, bezpieczne dzieciństwo skończyło się dla niej wraz z wybuchem II wojny światowej. 1 września 1939 roku podczas ataku Niemców na Pocztę Polską została poparzona miotaczami płomieni. Mogły z mamą ratować się, uciekać. Lecz nie chciały opuszczać domu i taty Erwinki.. Dziewczynka zmarła w szpitalu 29 października 1939 roku. Miała zaledwie dziesięć lat, kiedy umarła.
Erwinka Barzychowska była pierwszą dziecięcą ofiarą II wojny światowej w Gdańsku. Jej grób znajduje się na cmentarzu na gdańskiej Zaspie. Odwiedzający przynoszą Erwince w prezencie pluszowe misie.
W Zespole Szkół Łączności znajduje się jej rzeźba. Figurka Erwinki została zaprojektowana i wyrzeźbiona przez studentkę ASP Hannę Kostecką z okazji 50lecia szkoły w 2005 roku. Dziewczynka z misiem symbolizuje od tej pory łączność pokoleń. Wszyscy ją tu znają i kochają. A ona spogląda codziennie na swoje piękne miasto i przypomina nam, abyśmy pamiętali…