Nie da się już spokojnie o tym pisać. Bo to, co dzieje się wokół nas, przestaje być tragedią jednostek — a staje się lustrem naszego społeczeństwa. 14-letnia Natalia z Andrychowa siedziała godzinami na zimnie pod marketem. Dziecko. Samotne, przerażone, zdezorientowane. Obok niej przewijały się dziesiątki ludzi. Nikt nie podszedł. Nikt nie zapytał: „czy wszystko w porządku?”. Dziewczynka zmarła. Zmarła, bo nikt nie miał odwagi okazać serca.
Nie da się już spokojnie o tym pisać. Bo to, co dzieje się wokół nas, przestaje być tragedią jednostek — a staje się lustrem naszego społeczeństwa. 14-letnia Natalia z Andrychowa…